Wejdź w umysł szaleńca. Recenzja gry ,,The Evil Within"

Podstawowe informacje o The Evil Within.

,,The Evil Within" to survival horror, stworzony przez studio Tango Gameworks. Wcielamy się w niej w Sebastiana Castellanosa, który na początku gry dojeżdża wraz ze swoimi wspólnikami (Joseph Oda i Juli Kidman) i policjantem po kolejne zlecenie detektywistyczne. Prędko dowiadujemy się, że celem ich podróży jest szpital psychiatryczny Latarnia i z pozoru wyglądająca na typową fabuła, wcale nią nie jest. Niestety nie mogę Wam zdradzić niczego więcej, ponieważ zdecydowanie popsułoby to rozrywkę, a nie o to chodzi w tej recenzji.

evil-within-1

Jak stworzyć dobrego antagonistę.

W tym podpunkcie chciałabym przybliżyć postać Ruvika. A więc zacznijmy od tego, w jaki sposób spotykamy Ruvika. Kiedy Sebastian już dociera do szpitala psychiatrycznego, znajduje tam kamery, a w nich dostrzega właśnie wcześniej wspomnianego antagonistę gry. Wygląda on co najmniej niepokojąco. Charakteryzuje się białymi, podniszczonymi ubraniami i praktycznie ciągle ma na głowie założony kaptur. Jego ciało pokryte jest wieloma bliznami, a ich pochodzenie jest oczywiście uzasadnione w późniejszych momentach rozgrywki. Aby przybliżyć graczom życie Ruvika, twórcy często używali retrospekcji. Uważam, że naprawdę można ich pochwalić za dokładnie opracowanego antagonistę. Znacznie bardziej zaznajomiłam się z tą postacią, niż tą, którą sterowałam, czyli Sebastianem Castellanosem. W zasadzie jego przeszłość jest w znacznym stopniu przybliżana dopiero w The Evil Within 2.

evil-within-2

Kiedy tak grałam i grałam, często pojawiały się u mnie w głowie pytania odnośnie tego, jakie były motywy działań oraz co przyczyniło się do tak drastycznej zmiany w życiu Ruvika. Na moje szczęście studio postanowiło dać mi te odpowiedzi lub przynajmniej miałam jakąś podstawę do przypuszczenia. Im bardziej się brnęło w fabułę, tym więcej się dostrzegało, wszystko powoli łączyło się w całość. Jak dla mnie to było strzałem w dziesiątkę. Tego właśnie oczekiwałam, że ja na bieżąco będę kolekcjonować dane o tej postaci, ciągle rozważać nie tylko w kwestii rozgrywki, sterowania postacią, ale także fabularnie. Ruvik nieustannie dawał o sobie znać podczas gry, pojawiał się całkiem znikąd i podejmował próby manipulacji głównym bohaterem. Dlaczego zwracał się do Sebastiana? Mam o tym pewną teorię, jednak nie chcę jej pisać ze względu na to, że może ktoś z Was po przeczytaniu tej recenzji będzie chciał zagrać. Natomiast właśnie tego typu pytania staramy się rozgryźć.

Umysł - główna linia fabularna, a jakże fascynująca!

Zacznę od tego, co mi przypadło do gustu w tej grze. Bardzo lubię, kiedy otrzymujemy tytuł, w którym autor stara się wyeksponować pewny element. Miało to i miejsce w ,,The Evil Within", gdzie na pierwszą myśl od razu przed moimi oczami pojawia się czerwień, słoneczniki i czarne włosy. Oczywiście te skojarzenia nie wzięły się znikąd. Wtajemniczeni w fabułę gry na pewno domyślą się, o co chodzi. Wcześniej rozpisałam się o istotnej roli, jaką pełniła fabuła w tej grze, gdzie wychwalałam atut z uzupełnianiem historii wraz z postępem rozgrywki. Ja osobiście uważam ją za naprawdę intrygującą. W grze występowało parę wątków. Z jednej strony dostajemy postać Ruvika, zaznajamiamy się z jego życiem i powodami do tak drastycznego postępowania, a z drugiej tajemniczą pielęgniarką, która prawdopodobnie ma jakiś związek z Sebastianem Castellanosem. Tak więc jak najbardziej było nad czym myśleć, co uatrakcyjniało zdecydowanie rozgrywkę. Nie mogłam się doczekać, aby w ostatecznie poznać zawikłanie akcji. Twórcy na główny plan obsadzili mózg. Pojawia się on na okładce i w jednym z momentów pojawia się zadanie, aby wbić do niego igłę. Tak więc jeśli nie jesteś zwolenniczką/zwolennikiem obserwowania takich rzeczy i mdli Cię na widok krwi, to lepiej odpuść sobie ,,The Evil Within". Oczywiście nic nie stoi na drodze, abyś jednak spróbował/a zagrać. Po prostu ostrzegam takie osoby, bo sama kiedyś miałam z tym problem. Panicznie bałam się oglądania krwi. Z czasem mi to przeszło. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że ciągle otaczam się grami z brutalną akcją (chodzi mi tutaj o wszelkie horrory), a krew jest chlebem powszednim w tym gatunku.

evil-within-3

Według mnie w ,,The Evil Within" nie znajdziemy skrajnie złych i dobrych postaci. Ruvik nie czynił tego wszystkiego ot tak, bo nagle sobie tak umyślał. Dopiero pewne wydarzenie nakłoniły go do tych złych uczynków. Natomiast weźmy jeszcze pod lupę Sebastiana. W dobrym świetle nie stawia go fakt, że jest nałogowym alkoholikiem. Chociaż jak dla mnie na pierwszy rzut oka na takiego nie wygląda. Powód, dla którego wpadł w uzależnienie również nie jest z początku nam znane. Wydaje mi się nawet, że konkretnie przyczynę poznaje się dopiero w drugiej części. Udało mi się także znaleźć informację odnośnie relacji między nim a Kidman. Kobieta bardzo szanowała go jako detektywa, jednak nie aprobowała jego momentami agresywnych podejść do spraw. Ogólnie mówiąc, każdy miał w sobie coś nieperfekcyjnego. Jednych pociągnęło to do bardziej drastycznych skutków. Ale zawsze na myśl o Ruviku, budzi się we mnie jakiś smutek. Zwróćmy też uwagę na to, że Castellanos był dawniej detektywem cieszącym się respektem wśród innych. Natomiast Ruvik nie cieszył się taką popularnością.

evil-within-4

Z początku może się wydawać, że naszymi przeciwnikami będą zombie, jednak to nie do końca trafne stwierdzenie. Przyjęcie takiej definicji to po prostu pójście na skróty, żeby nie musieć się zagłębiać w fabułę ,,The Evil Within", dlatego ja w tej recenzji będę ich tak określać. Czasami zdarzały się takie zabawne przypadki, że zombie się zaklinowały w pewnym miejscu. Nie zdarzało się to wyjątkowo często, ale to tylko ułatwiało strzelanie. No właśnie, odnośnie rozgrywki w grze, to również muszę tutaj pochwalić twórców. Wprowadzili całkiem sporą ilość broni. Najbardziej podeszła mi krótka broń i kusza. I chciałabym tutaj napomnieć o drugiej części, gdzie bardzo podobało mi się dodanie craftingu, w tym i tworzenie amunicji. Kolejną rzeczą, której brakowało mi w pierwszej odsłonie, a pojawiło w kolejnej, to otwarty świat. Może pod tym względem nie był to kolejny ,,TES: Skyrim", ale i tak było to genialne posunięcie ze strony twórców.

evil-within-5

Teraz czas przedstawić główne wady gry. Pamiętam, że strasznie mnie zdenerwowała misja z zamknięciem bramy. Niekoniecznie kojarzę, skąd to negatywne odczucie się pojawiło. Dodatkowo nie przypadło mi do gustu niektóre zachowania postaci. Czasami ze strony twórców poczułam takie wymuszone emocje. Pod tym względem szczególnie w głowie utkwił mi Joseph Oda. Największym problemem w ,,The Evil Within" był brak większych atrakcji. Weźmy pod uwagę, że kiedy już przejdziemy grę, to niespecjalnie będziemy chcieli do niej wracać, ponieważ historię już znamy. Przydałby się właśnie taki otwarty świat i crafting, czyli to, co twórcy dodali do kolejnej części. To zawsze niezmiernie cieszy, gdy deweloperzy starają się uatrakcyjnić grę, ponieważ dostrzegają wady w poprzedniej produkcji. Tutaj przypomina mi się ,,Mount&Blade" i ,,Mount&Blade: Warband", gdzie naprawdę zostało wprowadzonych wiele nowości. Wtedy grało się całkiem inaczej, mniej monotonnie.

evil-within-6

Podsumowanie recenzji.

,,The Evil Within" to gra warta uwagi. Z pewnością przypadnie do gustu osobom, które odczuwają sympatię do survival horrorów. Ja bawiłam się wręcz wyśmienicie i lubię opowiadać innym historię zawartą w tej grze, ponieważ była ona naprawdę fascynująca. Oczywiście, tylko jeśli dane osoby wyraziły zgodę na spoilery.

Utwór z gry do przesłuchania:

I z mojej strony jeszcze AMV, który mi się bardzo spodobał.

Dziękuję bardzo za przeczytanie mojej recenzji, to wiele dla mnie znaczy :)

Trwa ładowanie komentarzy

© 2020 Katarzyna ❤️