Dane z filmweb'a:

Na początku omówimy fabułę.

Film ,,Król" udało mi się odnaleźć dzięki Netflixowi. Ciężko mi było go nie zauważyć, zważywszy na to, że bardzo cenię sobie tematykę średniowiecza. Chciałabym zacząć od zarysowania fabuły. Opowiada ona o młodym księciu, który wyrzeka się królewskiego życia na rzecz mniej zobowiązanego. I tak naprawdę to w sumie tyle.

Dostajemy również parę pobocznych wątków, ale była ich naprawdę znikoma liczba. W dodatku praktycznie nie otrzymujemy nic nowego. Książę Hal, który nie chce zostać królem, jednak ostatecznie nim zostaje. Poznajemy go jako bystrego młodzieńca z dobrze rozwiniętą umiejętnością rządzenia. Przynajmniej lepszą od jego młodszego brata. Później życie daje mu w kość i standardowo do pakietu kolega, będący jakimś cudem byłym weteranem wojennym. Jak dla mnie to brzmi lekko skandalicznie, chociaż nie wykluczam, twórcy mieli prawo tak przedstawić nam film. Jako obronę mogę jedynie powiedzieć, że naprawdę liczyłam na coś innowacyjnego. Ekranizacja skupia jednak główną uwagę na bitwach bez bitew. Wiem, że to dość niecodziennie brzmi i niekoniecznie przyjemnie. Film nawet z pozoru brzmiący nieciekawie, skandalicznie może być arcydziełem. Jednym z przykładów jest chociażby film ,,Dwunastu gniewnych ludzi", gdzie nie mogłam uwierzyć, że film kręcony w praktycznie jednym pomieszczeniu może być tak interesujący, a jak byłam dopiero zdziwiona, gdy faktycznie nie mogłam oderwać wzroku.

Tak więc wracając do bitwy bez bitew, to nie do końca trafne stwierdzenie, bo w końcu one były. Chociaż bardziej dostajemy od twórców takie przedstawienie roli króla jako samotnego człowieka, na którym ciąży wielka odpowiedzialność. W końcu to właśnie do jego zadań należało ostateczne podjęcie decyzji i był do tego wręcz zmuszony. Cieszył się z dobrze podjętych wyborów i mocno piętnowały się na nim te błędne. Przynajmniej u tych wrażliwszych królów, jak nasz Książę Hal.

krol-1

To, co w tym filmie przyciąga uwagę.

Natomiast cieszę się niezmiernie, że mogę tę ekranizację pochwalić za wyjątkowo dobry dobór kostiumów oraz za zdjęcia do filmu. W fotel jakoś też bardzo nie wgniatają, ale naprawdę nie ma na co narzekać. Wykonane są estetycznie, miło na nie popatrzeć. Pamiętajmy, że to właśnie dzięki nim łatwo można wtopić się w jakikolwiek klimat, w tym przypadku bodajże XIV wieku. A przyznajmy sobie szczerze, że one są wyjątkowo ważne, bo inaczej skończy się jak smok w serialu Wiedźmin. Tak, ten z Żebrowskim.

Przejdźmy teraz do najważniejszej kwestii w tym filmie, a mianowicie do gry aktorskiej. I tutaj pojawiają się dwaj tytani: Timothée Chalamet oraz Robert Pattinson. Założę się, że tego drugiego pana nie trzeba nikomu przedstawiać. Pojawił się w takiej ekranizacji jak ,,Zmierzch". Rzecz jasna, mowa o nikim innym, jak Edwardzie Cullenie, ikonie młodzieżowych filmów z motywem nadnaturalnych postaci.

krol-2

Odpowiedź na tytuł artykułu.

Natomiast Timothée miał okazję zasłynąć z filmu ,,Tamte dni, tamte noce". I w sumie tyle miałam styczności z tym aktorem. W przypadku Roberta to ostatnio obejrzałam genialny horror z jego udziałem - ,,Lighthouse". Przed tym filmem miałam dość sceptyczne do niego podejście. Nie uważałam go za złego aktora, ale nie przypuszczałam, że potrafi aż tak dobrze odegrać swoją rolę, jak miało to miejsce chociażby w ,,Królu". Grał rolę niejakiego Delfina Francji. Tutaj taka ciekawostka, że to w latach 1349-1830 był tytuł następcy tronu francuskiego. Oczywiście informacja pochodzi z Wikipedii. Tak więc Robert zdecydowanie mnie przekonał do swojej roli. Pokazał człowieka lekko stukniętego, który bardzo starał się budzić strach wśród ludzi, jednak nie zawsze udawało mu się tego dopiąć. Nie podam szczegółów.

Warto obejrzeć ten film dla samego Pattinsona, który pokazał nie tylko kły, ale i pazurki. Wracając do Timothée to jego rola jest całkiem kontrowersyjna. Z mojej strony powiem, że mnie nie kupił. Wydawał się taki nijaki, nie przywiązałam się do tej postaci w żaden sposób. Nie budził we mnie żadnych uczuć, jak to miało miejsce u delfina. Teraz zauważyłam, że dziwnie brzmi w zdaniu ten tytuł. Ale jak mus to mus. Książę Hal może momentami wzbudzał u mnie żal, ale jego uczucia czasem wydawały mi się sztuczne i wątpię, aby miały one faktycznie takie być. Możliwe, że tutaj kulał scenariusz, bo czasem nawet naprawdę dobry aktor bez dobrego scenariusza, czy reżysera może się nie sprawdzić. I tak, panie Brad, teraz mowa o twojej roli w ,,Troi", którą bądź co bądź jako film uwielbiam, ale wyszedłeś tam niezbyt dobrze. Możliwe, że ciągle nabierał doświadczenia. Nie mam pojęcia, co się stało. W porównaniu do roli w ,,Podziemny Krąg" to jak niebo a ziemia.

Podsumowanie recenzji.

,,Król” to okazja dla miłośników Pattinsona, żeby na nowo przekonać się o jego przekonywującej grze aktorskiej. Jednak odradzam ten film, jeśli ktoś szuka innowacyjnej produkcji w klimatach średniowiecza.

Utwór z filmu do przesłuchania:

Dziękuję bardzo za przeczytanie mojej recenzji, to wiele dla mnie znaczy :)